
Oferta Google Ads dla B2B: Jak zamienić puste kliknięcia w kaloryczne leady sprzedażowe
Kliknięcia się zgadzają, a raport wygląda całkiem nieźle… tylko sprzedaż coś dalej kuleje. Brzmi znajomo? No właśnie. W wielu firmach B2B problem nie polega na tym, że kampanie nie działają. Problem polega na tym, że działają nie tam, gdzie trzeba.
Bo samo generowanie leadów B2B to jeszcze nie sukces. Można dowieźć formularze, telefony, nawet kilka zapytań tygodniowo i nadal nie mieć z tego realnego biznesu. Dlaczego? Bo w B2B nie liczy się sama liczba kontaktów. Liczy się jakość leada. A to już robi sporą różnicę.
Kliknięcie to nie lead. Lead to też jeszcze nie sprzedaż
W e-commerce wszystko jest zwykle prostsze. Ktoś klika, wchodzi, kupuje albo nie. W B2B ta droga jest dłuższa, bardziej kręta i wymagająca. Tutaj decyzje nie zapadają impulsywnie. Często bierze w nich udział kilka osób, dochodzi analiza ofert, konsultacje, porównania i cała reszta meandrów tego procesu.
Dlatego właśnie kampania, która dowozi tani ruch, wcale nie musi dowozić wartościowych kontaktów. Możesz mieć 100 wejść dziennie i zero sensownych rozmów handlowych. Możesz też mieć 15 wejść i z tego 3 naprawdę mocne szanse sprzedażowe. W B2B zdecydowanie lepiej postawić na opcję nr 2.
Skąd się biorą puste kliknięcia?
Odpowiedź jest prosta, najczęściej z prostego błędu – kampania łapie ludzi, którzy wcale nie są gotowi na zakup. Ktoś szuka wiedzy, ktoś porównuje, ktoś wpisuje ogólne hasło, bo dopiero bada temat. A reklama już próbuje sprzedawać. Efekt? Ruch jest, tylko niewiele z niego wynika.
Drugi problem to źle dobrane frazy. Jeśli kampania opiera się na szerokich hasłach, to bardzo łatwo przepalić budżet na użytkowników, którzy nigdy nie staną się Klientami. Dlatego tak ważne są wykluczające słowa kluczowe. To one pomagają odsiać ruch przypadkowy, studencki, darmowy, researchowy i po prostu nietrafiony.
No i jest jeszcze trzecia ważna rzecz – strona. Reklama obiecuje konkret, a landing page mówi ogólnikami. Reklama zachęca do rozmowy, a formularz wygląda tak, że absolutnie nikt nie chce w niego kliknąć. Ktoś wchodzi i odpada. Nie dlatego, że oferta jest zła. Po prostu nikt mu sensownie nie podał ręki i nie przeprowadził przez proces.
Jakość leada ważniejsza niż liczba leadów
To jest moment, w którym warto powiedzieć sobie wprost – nie każdy lead jest leadem sprzedażowym. Ktoś zostawił maila? Super. Tylko co z tego? Czy ta firma pasuje do Waszej oferty? Czy ma realną potrzebę, jest na odpowiednim etapie decyzji, i czy jest w ogóle sens poświęcać jej czas handlowca?
Tu wchodzi cała kwalifikacja leadów marketingowych. Brzmi poważnie, ale tak naprawdę chodzi o całkiem prostą rzecz. Trzeba ustalić, które kontakty mają ręce i nogi, a które tylko ładnie wyglądają w Excelu. Jeśli marketing mówi: „mamy 40 leadów”, a sprzedaż odpowiada: „z tego może 5 było sensownych”, to znaczy, że gdzieś po drodze coś się rozjechało.
Dobra kampania nie kończy się więc na formularzu. Dobra kampania pomaga dowozić kontakty, które mają realny potencjał. I właśnie dlatego jakość leada powinna być jednym z najważniejszych wskaźników, a nie tylko dodatkiem.
Jak powinna wyglądać oferta Google Ads dla B2B?
No dobra, to co właściwie powinno znaleźć się w ofercie, która ma dowozić coś więcej niż kliknięcia?
Po pierwsze i najważniejsze – zrozumienie biznesu. Bez tego ani rusz. Trzeba wiedzieć, kto kupuje, jak wygląda proces decyzyjny, co jest dobrym leadem i kiedy kontakt naprawdę ma wartość. Bez tego kampania będzie tylko zgadywać.
Po drugie – strategia słów kluczowych. Nie chodzi o to, żeby było dużo fraz. Chodzi o to, żeby były właściwe. Tu liczy się intencja użytkownika, etap decyzji i dobrze ustawione wykluczające słowa kluczowe, które odcinają ruch bez potencjału.
Po trzecie – komunikat. Reklama w B2B nie może być napompowanym hasłem o „liderach rynku” i „kompleksowych rozwiązaniach”, bo z tego zwykle nic nie wynika. Musi mówić językiem konkretu. Co robicie, dla kogo, z jakim efektem i dlaczego warto zostawić kontakt właśnie teraz.
Strona też sprzedaje. Albo przeszkadza
Czasem problemem nie jest kampania, tylko to, co dzieje się po kliknięciu. I tutaj zaczyna się optymalizacja współczynnika konwersji. Nie, to nie jest tylko zabawa kolorem przycisku. To sprawdzanie, czy strona jest logiczna, czy formularz nie odstrasza, czy oferta jest czytelna i czy użytkownik wie, co ma zrobić dalej.
Bo można ściągnąć na stronę właściwych ludzi, a potem wszystko zepsuć chaosem, zbyt długim formularzem albo treścią, która niczego nie wyjaśnia. Wtedy reklama dowozi, ale strona nie domyka tematu. A przecież szkoda byłoby płacić za dobry i jakościowy ruch tylko po to, żeby wypuścić go tylnymi drzwiami.
Konwersje offline, czyli to, czego nie widać od razu
W B2B sporo rzeczy dzieje się poza samą stroną. Ktoś wysłał formularz, potem był telefon, spotkanie, oferta, rozmowy, analiza i dopiero po czasie okazało się, czy to był dobry trop. Właśnie dlatego tak ważne są konwersje offline.
Jeśli ich nie śledzisz, Google Ads widzi tylko początek historii. Widzi formularz, ale nie wie, czy za tym formularzem stał realny klient. A przecież dopiero po połączeniu kampanii z CRM-em widać, które kontakty faktycznie przynoszą biznes. Bez tego system może optymalizować się na ilość, zamiast na wartość.
Co z tego wynika?
Jeśli oferta Google Ads dla B2B ma działać, to musi być spięta z biznesem, sprzedażą, realnymi danymi i całą strategią marketingową. Sama liczba kliknięć niczego nie załatwia. Sam formularz też nie. Liczy się to, czy kampania przyciąga właściwych ludzi, czy strona potrafi ich przekonać i czy firma umie ocenić, co było wartościowe. Jest więc tutaj sporo zależnych czynników.
Trzeba jednak powiedzieć sobie wprost – generowanie leadów B2B bez patrzenia na jakość leada, kwalifikację leadów marketingowych, optymalizację współczynnika konwersji, dobrze ustawione wykluczające słowa kluczowe i sensownie mierzone konwersje offline po prostu nie do końca ma sens. Z jednej strony widzimy jakiś efekt, ale z drugiej strony mamy masę niewykorzystanych okazji, które po prostu przepalają budżet.
I na koniec…
Nie pytaj tylko, ile będzie kliknięć. Zapytaj, ile z tego będzie sensu. W B2B nie chodzi o to, żeby kampania robiła ruch. Chodzi o to, żeby robiła wynik z kalorycznymi leadmi sprzedażowymi.
Chcesz porozmawiać o możliwościach współpracy? Umów się na bezpłatną konsultację!
Potrzebujesz wsparcia?
Chcesz wdrożyć to u siebie?
Porozmawiajmy o Twojej sytuacji i dobierzmy konkretne działania. Napisz do nas, a wrócimy z propozycją dopasowaną do Twojej marki.
Przejdź do formularza
o autorze
Julia Nowak
Digital Marketing Specialist w Mavika. Copywriterka z unikalnym doświadczeniem w branży e-commerce, IT oraz medycznej. Koordynatorka działań SEO. Współtwórczyni strategii marketingowych.